Loading...

Wyjazd na Islandię część 1 ( 06.2018 )

Islandia część 1

W końcu jest, długo wyczekiwany urlop i mniej wyczekiwana pobudka o 5.00 rano.

Budzę się z bólem  brzucha, więc na dzień dobry łykam krople żołądkowe. Podejrzewam że za szybko pożarłem mój ulubiony chimney z chałwą. Droga z Krakowa do Wrocławia szybko mija, stąd mamy samolot do Reykiaviku. Zwiedzamy skąpaną w słońcu Wrocławską Galerię -przy okazji wrzucając coś smacznego na ząb. Z galerii jedziemy  na lotnisko gdzie nasz samolot linii Wizzar wznosi skrzydła o 14.50, przed nami 4 godziny lotu. Po godzinie rejsu pasażer siedzący obok mnie -zbladł jak płótno, jego żona wzywa w panice stewardesy które szybko układają pasażera na leżąco, ustalając że podobno cierpi na nadciśnienie – niestety na pokładzie nie ma lekarza. Na szczęście ulgę  przynosi mu pozycja na wznak i zwykłe okłady z lodu. Ja w wyniku tego zajścia zostaje przesadzony do pierwszego rzędu z pewną korzyścią dla moich nóg, które mogę teraz wyprostować niczym prawdziwy VIP. Wizzar to węgierskie linie lotnicze które tradycyjnie w czasie lotu serwują płatne przekąski i perfumy-tym razem nie skorzystam.

Islandia Tradir

Bezpiecznie lądujemy na pasie głównego  międzynarodowego portu lotniczego Islandii -Keflavíkurflugvöllur. Wypożyczamy auto z napędem na cztery koła – to ważne bo planując wyprawę dookoła Islandii będziemy próbować czasami wjechać  także w interior, oczywiście jeśli pozwolą warunki terenowe i pogoda. Iceland – czyli kraina lodowych gór, jak ją nazwał w 860 roku norweski podróżnik Floki Vilgeraarson, jest państwem bardzo bezpiecznym jedyne co Cię tam może zabić to przyroda. Szczególnie niebezpieczne są plaże i po wulkaniczne groty zamaskowane mchem, a także… wybuchające wulkany i pływające głodne wieloryby nie wspominając trolli co porywają małe dzieci.  Warto zapoznać się z oznaczeniami dróg i wykupić dodatkowe ubezpieczenie na wypadek rozbicia szyby czy uszkodzenia opon.

Tamtejsze drogi są bardzo wymagające, często asfalt zmienia się w szuter bez żadnego oznaczenia a mostowe mijanki z ograniczoną widocznością radzę przejeżdżać bardzo ostrożnie. Główne drogi są w bardzo dobrym stanie, często widzieliśmy ekipy na bieżąco reperujące asfalt mimo trudnej aury.

Napełniamy bak do pełna i nucąc Młynarskiego ” Gładko czy po kocich łbach taki mi się trafił fach – życie w drodze” ruszamy na przeciw przygodzie. Kierunek Tradir – czyli miejsce gdzie ja i Grisza mamy się spotkać z Werą. Radosne spotkanie świętujemy przepyszną zupą rybną autorstwa Wery  i tym czym słynie Islandia…czyli piwkiem.

By | 2020-02-22T10:16:13+01:00 26 stycznia, 2019|Equipment, FOTO, Landscape, Travel|2 komentarze

2 komentarze

  1. Małgorzata Baranowska 26 stycznia 2019 w 23:34 - Odpowiedz

    Jarku, masz „lekkie pióro”, a czytajac Ciebie ma się wrażenie, że się tam było z Wami, to duża sztuka!!! Opisy fantastyczne, dowcip, błyskotliwość, a do tego przepiękne Twoje fotografie. Już czekam na kolejne Twoje opowieści. P.S. 1/ po chałwie nigdy nie boli brzuszek 😀 /to zwykłe reisefiber/, 2/ Martini, to jedyny alkohol, który piję z przyjemnoscia, od lat dostaję jako prezent urodzinowy :D. Serdecznie pozdrawiam :).

    • jf 27 stycznia 2019 w 14:46 - Odpowiedz

      Bardzo Ci dziękuję – miło że Ci się podobają nasze opowieści. Serdeczne zapraszam na następne wpisy na blogu, pomału kończę część drugą z Islandii. A przed nami całą Patagonia 🙂

Zostaw komentarz

error: Content is protected !!