Loading...

Islandia część 2

Babia Góra

15.06.2019.  O pierwszej w nocy  Kuba zgarnia  mnie z osiedla. Kierujemy się w stronę Beskidu Żywieckiego. Koło  trzeciej nad ranem parkujemy auto na przełęczy Krowiarki, o dziwo nie jesteśmy tam sami,  jest już sporo innych amatorów nocnego wejścia na Babią i widoku wschodzącego słońca.

Zakładamy czołówki, wchodzimy w las i zaczynamy mozolne wspinanie szlakiem po tzw. „schodkach”. Jest bardzo przyjemnie i cicho. Dookoła egipskie  ciemności pośród których wyprzedza nas grupka miejscowych chłopaków idących bez żadnych latarek …widać ich oczy mogą więcej-nasiąknięte wiedźmińskim eliksirem z pianą.

Wychodzimy z lasu i podchodzimy pod szczyt Sokolicy, za nami w lesie błyskają latarki niczym świętojańskie ognie, nadchodzą następni turyści. Pomału zaczyna świtać więc przyśpieszamy kroku by znaleźć dobrą miejscówkę – która ochroni nas przed wiatrem i chłodem poranka. Udaje się nam przycupnąć na północnym stoku, nikt tu nikomu nie zasłania widoku i nie rozprasza hałasem. Co innego na samym Diablaku  gdzie tłoczy się całe stado ludzików.

Mamy szczęście bo pogoda dopisała i z mgieł wyłania się czerwony nochal słońca. Pora wypowiedzieć życzenie i nasycić się chwilą. Gdy słońce zaczyna rzucać  złote błyski zabieramy plecaki i schodzimy po głazach w stronę  przełęczy Brona.  Na przełęczy robimy sobie chwilę odpoczynku i maszerujemy  w dół do schroniska na Markowych Szczawinach. Ostatni raz byłem na Markowych  jak miałem 18 lat, po dawnym schronisku nie ma śladu -za to jest inne nowe i duże. Leżymy na ławkach, pochlipując kawę i wdychająć górskie powietrze, ale czas szybko mija i  pora wracać z powrotem. Wracamy  tą samą drogą przez przełęcz Brona i  Babią.  Na przełęczy Krowiarkowej meldujemy się o 15.00. Parking po brzegi wypełeniony morzem aut,  sporo ludzi dopiero teraz  wyrusza w góry. My wracamy do Krakowa. Hough !

By | 2020-02-18T09:06:05+01:00 30 stycznia, 2020|FOTO, Landscape, Travel|0 komentarzy

Zostaw komentarz

error: Content is protected !!