Loading...

Islandia cześć 3

//Islandia cześć 3

Islandia cześć 3

18.06 Jedziemy na spotkanie jednego z najsłynniejszych landmarków Islandii, oczywiście mowa o pięknym stożku wulkanu Kirkjufell  znajdującym się na półwyspie Snæfellsnes. To tu na tym półwyspie rozgrywa się akcja powieści Juliusza Verne „Podróż do wnętrza Ziemi ” -widoki zapierają dech w piersiach. Oczywiście przez to miejsce przewalają się tłumy ludzkie czego nie widać na pięknych fotografiach  i doprawdy ciężko o miejsce z którego można dobrać ładny kadr. Mi się udaje. Ruszamy dalej, szukając noclegu trafiamy na camping z hotelem oraz jedno z najstarszych islandzkich ciepłych źródeł Guðrúnarlaug, historia uczy że mieszał tu ród z Laxdalu. Samo kąpielisko jest niezwykle małe może ma z 3 metry średnicy, naraz może się tu zmieścić tylko kilka osób. Gorące źródełka pełniły bardzo ważną społeczną funkcję -niczym irlandzkie puby zbliżały do siebie sąsiadów, były miejscem wymiany plotek a czasem także ważnych informacji. Poznajemy Kanadyjczyków, nasz akcent pięknie wygładza piwo wiking 2.2 procenta. Sam camping ma marne wyposażenie, brak tu prysznica  i działa tylko jedna toaleta – za to położony jest bardzo przyjemnie wśród zieleni. Kolacje to do wyboru stek barani z grilla lub porcja łososia.

Rano żegnamy źródełko i ruszamy w dalszą drogę, tym razem naszym celem są  West Fiords, gdzie mam nadzieję że uda się sfotografować uroczego niczym maskotka puffina. Auto pnie się krętą dróżką w górę, my jako pasażerowie podziwiamy widoki. Grisza musi być skupiony -jeden błąd i spadamy w przepaść. Niestety łapiemy gumę na jakimś ostrym kamyku, jesteśmy w odludnym miejscu i sytuacja jest mało komfortowa. Próbujemy zmienić oponę -w zasadzie Grześ próbuje bo mnie boli ręka. Opona trzyma jak przyspawana -tracimy powoli nadzieję. Grześ wpada na pomysł aby oblać śruby colą hihi…. i to jest strzał w dziesiątkę – trochę mocowania i koło puszcza. Jesteśmy uratowani…ale będziemy spłukani -jak się okaże po przyjeździe do najbliższego miasteczka o dźwięcznej nazwie Patryksfjordur i  po wizycie u lokalnego akwizytora. Lądujmy na campie pocieszając się tortillą z ryżem i grochem oraz toskańskim winem kwaśnym jak cytryna wsłuchani w piękną Trellabundin

19.06 W trakcie podróży dochodzą do nas ważne wiadomości – Wera i Grzegorz dostają się na studia magisterskie w Szkocji- Hip hip hura  i w tej radosnej atmosferze przy pięknym świetle podziwiamy zjawiskowy waterfall Dyjandi, nawet nie wiem kiedy robi się późna godzina – pora znaleźć miejsce na nocleg. Rankiem po przebudzeniu jedziemy do Isefiordu  podwodnym mega tunelem, całkiem dobry trening porzucania strefy komfortu.

By | 2020-02-22T16:19:43+01:00 20 lutego, 2020|FOTO|0 komentarzy

Zostaw komentarz

error: Content is protected !!